Książki dla dzieci #20

10 stycznia 2017   Iga Zakrzewska-Morawek    

Książki dla dzieci #20

JAK MACIEK SZPYRKA Z DZIADKIEM PO NIKISZOWCU WĘDROWALI

To opowieść małego Maćka, którego mama „odstawiła” na dzień do dziadków, celem pozałatwiania spraw. Na co Maciek wcale się nie obraził. Przeciwnie. Ponieważ u babci Trudy i dziadka Alojzego, na śląskim Nikiszowcu, wszystko jest inaczej niż w maćkowym domu. Od elewacji budynków, przez zapach mieszkania, po obecność pieca kaflowego (którego lepiej nie dotykać, bo gorący i parzy) i węgiel. Podczas wspólnego spaceru z dziadkiem, chłopiec zgłębia tajniki pracy górnika, chłonąc śląskie ciekawostki. Czym jest „czako”? Co znaczy „fedrować”? Kim jest „sztygar”, „skarbnik” i dlaczego temu drugiemu przypadła w udziale rola „dobrego ducha kopalni”? Tego i jeszcze więcej dowiecie się, chłonąc tę „nikiszowską”, pełną sentymentów i międzypokoleniowych smaczków lekturę. A wszystko przez dziadka. Bo chciał sobie tylko zdjęcie zrobić w odświętnym, górniczym umundurowaniu…

Jedno jest pewne: to książka niebanalna i pełna klimatu (również za sprawą nietuzinkowych ilustracji). I o tyleż ciekawa, że napisana w dwóch wersjach językowych: współczesną polszczyzną i gwarą śląską. 

OPOWIASTKI DLA MAŁYCH USZU

O czym, pod osłoną nocy, marzy mała żaba? Jakie są szanse na spełnienie marzenia, by za sprawą jednego susa znaleźć się na księżycu? Czy gorzki sceptycyzm szarej, z ukosa spozierającej sowy, jest w stanie powstrzymać żabę przed realizacją planów? Czy szczęście opiera się na MIEĆ, czy DZIELIĆ SIĘ tym, co masz, pomagając przy tym innym? W czym tkwi wartość domu? Czy trzeba opuścić go, by zdać sobie sprawę, że to miejsce najlepsze z możliwych? Co znaczy SZCZĘŚCIE? Czy można je znaleźć hen, daleko, za górami, lasami? A może przeciwnie – pod nosem lub na wyciągnięcie czerwonego, czarnymi kropkami upstrzonego skrzydełka? Czy bogactwo to wypadkowa stanu posiadania? Wyznacznik pełnego brzucha i pękatych od zapasów tobołków, czy przeciwnie: przyjaźni, która własnym ciałem ogrzeje, gdy zimno; pokona lęki, gdy niebezpieczeństwo; ze szponów zła wydrze i ramię w ramię szła będzie, gdy bieda i nietęgi los…? I co znaczy próba wyjścia poza granice niemożliwego? Czym byłaby realizacja marzeń bez serii nieudanych prób? Sukcesem, czy może zwykłym fartem? Czy warto w swych działaniach opierać się na faktach z życia, wiedzy i rozumie innych? A może wcale nie…? Te wszystkie pytania, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki zamienią się w odpowiedzi pod wpływem lektury zbioru tych uroczych, barwą nasyconych, opowiastek. 

JESIEŃ W KLINICE MAŁYCH ZWIERZĄT W LEŚNEJ GÓRCE

Przypadki, wypadki, złamania, operacje, czyhające za płotem, stertą liści i na skraju lasu zagrożenia, a także ploteczki, przyjaźnie, pomówienia, zaloty, leśna dieta, wilcza odwaga, drobne docinki… I smakowite posiłki w jadłodajni „Smaczne Jedzonko”. Tak, pokrótce, można odmalować atmosferę, unoszącą się nad leśną kliniką, w której świat zwierząt przecina się ze światem ludzi. A raczej ich obyczajów, charakterów i cech. Bo każde zwierzątko-pacjent, lekarz czy pielęgniarz, jawi się tu jako mały lub duży w SYTUACJI. Całkiem nietypowej w dodatku. Takiej, z którą trzeba się zmierzyć i wyciągnąć  z niej nie lada naukę. Morał z tego taki, że „prawdziwych narzeczonych można poznać po ich czynach”. Bynajmniej nie po ofiarowanych pierścionkach. I taki, że „dobrego nigdy za dużo”, „piołun dobry na żołądek”, „ten, kto biega, nie wie, co czuje ten, który tego nie potrafi” i „jak się wpadnie w sidła i się nie wyleczy, to się później utyka”. Warto wiedzieć też, że „Borsuk pomoże, to i Borsukowi pomogą”. Albo że „może to być z nerwów, to jedzenie i tycie”. Ergo: same uniwersalia! A kto ich nie zna, niech koniecznie nadrobi tę lekturę. Bo „Jesień w klinice małych zwierząt w Leśnej Górce” mieni się feerią mądrych, życiowych prawd.


Zespół GIFMI.PL poleca!

Dodaj komentarz

Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz. Zaloguj się tutaj.